Życie na własnych zasadach

W  pierwszym poście o mojej mamie pt. „Nigdy nie jest za późno”, niemal rok temu napisałam: „Basia ma 66 lat, plany i marzenia na przyszłość.

Dziś mama jest starsza o 11 miesięcy, bogatsza o dwie kolejne podróże zagraniczne i kilkadziesiąt angielskich słów, których nauczyła się z aplikacji na smartfonie. Jest również bogatsza w doświadczenie, że nie warto przyjmować do znajomych na Facebooku profili rzekomych zagranicznych oficerów i lekarzy.

Nadrabia lata spędzone offline w trybie ekspresowym. Inne zaległości też nadrabia – niecałe dwa lata temu, gdy tata zaniemógł, uczyłam ją obsługiwać bankomat. Dziś robi lokaty w banku i podejmuje decyzje finansowe dotyczące swojej przyszłości. (Kobieta, która nigdy wcześniej, kiedy była mężatką, nie zleciła przelewu, ani nawet nie zapłaciła za prąd.) Zrobiła się też asertywna. Wreszcie. Od dziecka bardzo mnie irytowało, gdy przytakiwała wszystkim. Wyrażanie własnego zdania i sprzeciwianie się tym, którzy mają inne, sprawia jej wyraźną przyjemność.

Chyba  wzięła sobie do serca to, co powiedziałam jej po śmierci Taty: “Nic już nie musisz, za to wszystko możesz”.

Okrywa siebie samą na nowo. Tak naprawdę dopiero teraz dowiaduje się, kim naprawdę jest, co lubi, czego chce.

Aktualnie chce zmienić mieszkanie. To podwarszawskie, w którym mieszka od 10 lat wymyślił Tata – wcześniej przez 30 lat mieszkali na Bielanach, zaraz po ślubie – na Ochocie, mama wychowała się na MDM-ie. Tatę jednak chyba ciągnęło w spokojniejsze miejsca niż Warszawa, do której przyjechał na studia. Zawsze chciał też mieć kawałek ziemi, widać w genach to siedziało. I tak – nie mając wiele do gadania – Basia zamieszkała 25 km od  Warszawy, w malutkiej miejscowości pod Błoniem. Od półtora roku mieszka tam sama. Jeszcze kilka miesięcy temu nie myślała o przeprowadzce, ale teraz stwierdziła, że dusi się na prowincji. Weekendów wręcz nie cierpi, bo życie w mieścinie zamiera, a ile można jeździć na rowerze po polach. Wsiada więc często w autobus i przejeżdża do Warszawy. Ot tak, na kawę.

Ostatnio doszły też inne okoliczności – summa summarum Basia postanowiła wrócić do miasta. Co wiąże się ze sprzedażą mieszkania. Pod uwagę brała wynajem mieszkania w  Warszawie, ale wyperswadowałam jej to – lepiej kupić coś małego. Basia o rynku wtórnym nie chce słyszeć – marzy jej się coś nowoczesnego. Padło więc na rynek deweloperski. Pierwsze, co zrobiłam to zajrzałam na stronę pierwszego osiedla bez barier architektonicznych Holm House – dobra komunikacja, blisko mojego mieszkania, ładna architektura, budownictwo ekologiczne, w duchu skandynawskim, deweloper godny zaufania (dla mnie – osoby doświadczonej w transakcjach na rynku nieruchomości – świadomość, że niczym nie ryzykuję, jest ważna, a co dopiero dla kogoś, kto kupuje swoje pierwsze  mieszkanie przed siedemdziesiątką…). Znalazłam zgrabne jednopokojowe mieszkanie z balkonem i ekspozycją wschodnią i wysłałam zapytanie. W odpowiedzi dostałam wycenę oraz zaproszenie na spotkanie w biurze sprzedaży. Z którego skorzystałyśmy już następnego dnia.

Na miejscu okazało się,  że wybrane mieszkanie jest w budynku drugiego etapu inwestycji, co oznacza, że gotowe będzie za jakieś trzy lata. Basi mina zrzedła.

– Wie Pan, mama jest napalona na przeprowadzkę.

Doradca zaproponował inną inwestycję – Jaśminowy Mokotów. Niziutka, dwupiętrowa zabudowa, akurat zostało wśród kilku dostępnych dwupokojowe mieszkanko z ogródkiem.

4 (1)

– O, idealne dla mnie! – stwierdziła Basia i… z miejsca umówiła się na umowę przedwstępną po weekendzie.

Łatwość podejmowania decyzji mam ewidentnie po niej. 😀

 

Teraz mamy rok na sprzedaż mieszkania pod Błoniem. Oby jednak sprzedało się wcześniej, bo mama już przebiera nogami i zafiksowana na przeprowadzce oddaje rzeczy, których wie, że nie weźmie ze sobą. Na czas ukończenia budowy zamieszka w czymś wynajętym. Z  nami nie chce – chyba ma w pamięci nasze rzymskie wakacje z dziećmi… Zresztą polubiła życie na własnych zasadach.

 

PS Umowa podpisana. Przeprowadzka za półtora roku. Basia podekscytowana, ale i trochę przerażona. Ale damy radę!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s