Towarzysz seniora

on

W moim budynku, budowanym podobno rękami jeńców wojennych, w wyniku ich domniemanej zemsty, stropy i ściany bardzo dobrze przepuszczają wszelkie dźwięki. A że wokół mnie mieszkają same staruszki, na bieżąco uczestniczę w ich życiu, szczególnie w życiu pani zza ściany w mojej salono-kuchni.

Pani jest przygłucha więc mówi głośno, głośno słucha radia i wszystko słyszę tak, jakbyśmy dzieliły wspólne mieszkanie, a on była za drzwiami swojego pokoju. Radio wyje już od 7.00, co nauczyłam się ignorować, nawet ignoruję już mszalne śpiewy o 9.00 w niedzielę.

Pani lubi mówić. Na ogół mówi do opiekunki – kolejnej już starszej pani (ale ze 20 lat młodszej od niej). Albo do syna. Z którym strasznie się kłóci. Krzyczy na niego, ma pretensje o jakąś byłą żonę, co ją zrobiła na szaro, wkurza się, że on chce ją wpędzić do grobu i oczywiście teatralnie mówi: “Jak jestem taką złą matką, to do mnie nie przychodź!”.

Kiedyś często rozmawiała też przez telefon, ale po jednym z jej telefonów do kogoś i tekście: “no co ty nie odbierasz ode mnie telefonów??? unikasz mnie?” plus wyrażeniu opinii, że osoba po drugiej stronie jest beznadziejna i robi głupie rzeczy, nie dziwię się, że nikt już do niej nie dzwoni i nie odbiera telefonów od niej.

Osobiście ani ją lubię szczególnie, ani nie lubię. Generalnie jest w niezłej formie, inteligentna z niej kobieta, tylko stanowczo za dużo ma pretensji do świata.

Ale dziś się coś zmieniło.

Zza ściany dobiegł mnie głos młodego mężczyzny. Pani zupełnie inny humor. Wręcz nieco zalotna, podkreślająca swoją dobrą formę (“mimo, że czasami się przewracam, hehe”). Poszli z wózeczkiem na zakupy, jak zwykle robi to z opiekunkami. Czyli ma nowego opiekuna najwyraźniej.

Jej odmienne nastawienie, inny sposób rozmowy, upewniły mnie, że tędy droga. Moja idee fixe, żeby łączyć pokolenia ze sobą, i żeby studenci spędzali czas z seniorami, wręcz pomieszkiwali z nimi w czasie studiów, gdy przyjeżdżają do obcego miasta, naprawdę ma głęboki sens.

Umiejętność towarzyszenia seniorom będzie już niedługo bardzo pożądana. To będzie wręcz nowy zawód (a na pewno sposób na dorobienie do studenckiego stypendium). Będą szkolenia dla towarzyszy osób starszych (może już są? ktoś zna takie?). Nie pielęgniarzy – towarzyszy właśnie. Z którymi będzie można załatwić sprawy urzędowe, wyjść do teatru, którzy nauczą, jak poruszać się po internecie, i z zainteresowaniem obejrzą stare fotografie i wysłuchają rodzinnych historii.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s